UNIWERSYTET SZCZECIŃSKI
WYDZIAŁ HUMANISTYCZNY
KATEDRA BADAŃ NAD KONFLIKTAMI I POKOJEM
BEZPIECZEŃSTWO NARODOWE
Studenci kierunku Bezpieczeństwo Narodowe prowadzonego przez Katedrę Badań nad Konfliktami i Pokojem Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Szczecińskiego uczestniczą od 2009 roku w projekcie ?W mundurze na Pomorzu Zachodnim i poza granicami kraju?. W jego ramach prowadzą wywiady i zbierają relacje, między innymi od uczestników misji pokojowych. W ramach współpracy Katedry z Kołem Nr 19 SKMP ONZ prezentujemy wyróżnione prace.
Relacja z misji pokojowej UNEF II
Beata Lelek 2011-01-01
Rozmowa została przeprowadzona z majorem rezerwy Panem Henrykiem Krukiewiczem kombatantem misji pokojowej UNEF II w Egipcie od 15.12.1975-13.06.1976 roku,w Polskiej Wojskowej Jednostce Specjalnej – w V zmianie, jako dowódca plutonu samochodowego kompani transportowej.
Życie przed służbą na misji:
Pan Henryk jest absolwentem Wyższej Szkoły oficerskiej Wojsk Pancernych. Promocję utrzymał w roku 1968. Służył w 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej. Po 8 latach służby Pan Henryk wyjechał na misję pokojową, UNEF II.
Bunkry w strefie buforowej
Zadania do wykonania oraz posiadany sprzęt:
Były to zadania logistyczne. Transport materiałów z magazynów do posterunkóww strefie buforowej. Jednostki Kanadyjskie prowadziły magazyny żywnościowe, które się mieściły w Kairze, jak i sprzętowe, które znajdowały się 110 km od Kairu w Ismailii nad Kanałem Sueskim. Co dwa tygodnie przylatywało zaopatrzenie z kraju, które było transportowane do wszystkich jednostek.
Sprzęt- Stary 66 ? podstawowy sprzęt w organizacji plutonu transportowego. Na stanie było ich 40, do tego 4 gazy 69, popularnie zwane ?gaziki?, i 2 autobusy. Ludzi w jednym plutonie było 48 ? 46 kierowców pojazdów do tego dochodził dowódca i pomocnik. Przede wszystkim opierano się na żołnierzach ze służby zasadniczej, jedynie kierowcy autobusów byli żołnierzami zawodowymi.
Kampania transportowa składała się z takich dwóch plutonów. Dodatkowo jeszcze pluton dowozu wody, (w którego skład wchodziło około 20 cystern), który rozwoził wodę po wszystkich znajdujących się w strefie buforowej posterunkach. Był on potrzebny pomimo tego, że w pobliżu znajdował się kanał oddzielający jednostkę od cywilów. Działo się tak ze względu na stan tej wody, w której miejscowa ludność załatwiała wszystkie swoje potrzeby.
Ocena Misji:
Dzisiaj trudno jest mówić o żołnierzach na misji w tamtych czasach. Polacy byli tzw. ?Czerwoną Wizytówką? wśród tych jednostek. W ramach tego raz na trzy miesiące w każdej zmianie następował tzw. ?Dzień medalowy?, w którym wszyscy obecni żołnierze otrzymywali medale ONZ siły zbrojne w służbie pokoju.
Ówczesny dowódca UNEF?u stwierdził, że ?Polacy, na co dzień wykonują rzeczy niemożliwe, a co jakiś czas cuda im się zdarzają?.
Żołnierze z zachodu mieli soboty wolne, Polacy nie. Pewnego dnia, gdy wywożono kontenery z Suezu do magazynów, to transport przybył w piątek wieczorem. W tym czasie nie było już ludzi do rozładunku, zostali tylko kierowcy. Kanadyjczykom nie mieściło się w głowach, jak w sobotę można było iść do pracy. Dowódca V zmiany płk. Marian Wieczerzak pojechał do dowódcy CANLLOG-u i po długich pertraktacjach za pomocą tłumaczy udało się namówić Kanadyjczyków. Za dodatkową opłatą i na ochotnika rozładowano te kontenery, gdyż na poniedziałek mieli kolejne zlecenie, a nie było już wolnych pojazdów.
Obóz Fiński ? porozumiewano się tylko za pomocą tłumaczy
Relacje z innymi ludźmi i kontakt z rodziną:
Relacje z innymi żołnierzami innych armii były bardzo dobre. Polacy przebywali w jednym kampie z Kanadyjczykami, dwa podobozy dzieliła alejka alejką, nie było żadnych granic. Integrowano się. Polacy chodzili np. oglądać filmy, które u nich były dla Polaków niedostępne.
Patrol Izraelski na półwyspie Synaj
Grupa archeologów przybywała do obozu, aby również się zaopatrzyć
Z ludnością cywilną też dobrze się dogadywano. Nieopodal obozu mieszkał Arab, był to gospodarz (Fellah) – który całymi dniami przesiadywał przed swoją lepianką, zbudowaną ze słomy i odchodów, bez dachu.
Arabowie byli bardzo natrętni, kobiety natomiast trzymały się z dala.
Dość popularny był dowcip: przed wojną izraelsko-arabską wiózł Arab swoją żonę do lekarza on na osiołku a ona szła z tyłu, gdy się rozpoczęła wojna to żona szła z przodu a on jechał z tyłu, aby w razie, czego to kobieta na minę weszła.
Kontakt z rodziną był możliwy tylko za pomocą listów. Sporadycznie zdarzało się połączenie telefoniczne. Wiadomości dosyć szybko były dostarczane do kraju, bo zaledwie w ciągu od 2 do 3 dni.
Koperta z korespondencji ze znajomymi
Rodzina arabska- Arabowie bardzo chętnie pozowali do zdjęć
Ciekawa historia:
Był wypadek samochodowy, w którym zginęła kobieta. Gdyby kierujący pojazdem nie usunął jej martwego ciała z ulicy, a ona tamowałaby ruch to byłby skazany. Gdyby je usunął, nie poniósłby żadnych konsekwencji. Gdyby natomiast zabił osła to nawet gdyby go usunął z drogi byłby ukarany za śmierć stworzenia. Kobiety były gorzej traktowane od zwierząt.
Życie w obozie:
Orzeźwienie podczas upalnego dnia (koszary w Ismailii)
Brak był typowego planu dnia, gdyż, gdy połowa jednego plutonu wyjechała na 3 do 4 dni z transportem, druga połowa wykonywała inne zadania. Zazwyczaj pobudka była o 6 rano, po śniadaniu pracowano do godziny 14. Po obiedzie odbywały się odprawy z zadaniami na następny dzień. Później był czas na zajęcia sportowo-rekreacyjne.
Zmrok zapadał nagle, tak samo nagle robiło się jasno. Różnica temperatur była bardzo duża, w dzień dochodziło nawet do 40 stopni, gdy natomiast w nocy spadało do 11. To dla żołnierzy było bardzo uciążliwe, gdyż na noc zakładano dużo ubrań ( np. dresy pod mundur), a w dzień, co chwilę zdejmowano kolejną część garderoby.
Nocowano we francuskich koszarach, w małych pokoikach 2-osobowych. W pokojach znajdowały się grzejniki gazowe, szafy, łóżka z moskitierami posiadano lampy ?Aladyna? do grzania. Z wyglądu przypominały lampy naftowe tylko były kilkakrotnie większe. Warunki bytowe były jak znacznie lepsze w porównaniu do dwóch pierwszych zmian, które stacjonowały w Kairze, gdzie żołnierze spali w namiotach. Dopiero trzecia zmiana zaczęła przenosić obóz do Ismailii.
W czasie poszerzania strefy, za zadanie miano dowiezienie niezbędnych materiałów i wody do odległych posterunków- do wojsk ONZ przemieszczających się w strefie, aby cała misja zakończyła się powodzeniem. W ciągu 3 dni przebyto 1700 km.
Obozowisko na pustyni- spało się na skrzyniach samochodów
Czas wolny:
Podczas czasu wolnego żołnierze mogli grać w ping – ponga lub w siatkówkę. Wyjeżdżali również, aby lepiej poznać okolicę, gdzie stacjonują. W soboty i niedziele były tak zwane wyjazdy poznawcze. Parking samochodowy znajdował się 1, 5 km od obozu. W Odpowiednim miejscu stał do dyspozycji ?gazik?. Należało pójść na dyżurkę tylko po klucze i można było wyruszyć w podróż. Na targowiskach trzeba było się targować, aby nie obrazić żadnego Araba. Ten, kto się nie targował, w oczach miejscowych nie był klientem.
Imam (duchowny muzułmański) z małego meczetu
Każda zmiana brała pod swoją opiekę cmentarz wojskowy w Fatimie. Były tam groby polskich żołnierzy 2. Korpusu gen. W. Andersa. Częste wizyty były spowodowane pamięcią o zmarłych.
Ulica Kairu(zdjęcie robione z autobusu)
Autobus wykorzystywany w celach turystycznych






















